*z perspektywy Ver*
Ze smutkiem pożegnałam się z Harry'm, wzrokiem odprowadził mnie do domu, a przez okno zdążyłam "przesłać" mu buziaka. Rozejrzałam się po mieszkaniu, kilka porozrzucanych ubrań, puste puszki po piwie, opakowania po chipsach i mój brat rozwalony na kanapie, popijający piwko, oglądający telewizję.
- Gdzie rodzicie? - skrzywiłam się, gdy James na mnie popatrzył
- Pojechali na wakacje - odburknął
- Gdzie? - spytałam.
- W góry gdzieś, dzwonili przed chwilą i mówili, że mamy zaopiekować się domem.
- Tobie to za bardzo nie wychodzi - zaśmiałam się.
- Mam nadzieję, że to posprzątasz - kopnęłam kupkę ubrań znajdujących się na podłodze
Ugh... Sama myśl, że muszę zostać sama z bratem przez 7 dni, przerażała mnie z minuty na minutę. Z tym debilem nie mogę wytrzymać 5 minut, a co dopiero 7 dni!
Przebrałam się w luźniejsze ciuchy i zeszłam na dół, aby coś zjeść, byłam bardzo głodna.
Z szafki wyjęłam kromkę chleba, zajrzałam do lodówki... Pustki, to coś, co w tym momencie leżało przed telewizorem, nie miało nawet czasu ruszyć dupska i iść zrobić zakupów. Z resztek żywności zrobiłam coś, co optycznie przypominało kanapkę. Usiadłam na sofie obok brata
- Kto gra? - spytałam biorąc kęs kanapki
- Real kontra FC - powiedział bez żadnych emocji
- A ty może byś łaskawie ruszył te swoje cztery litery i poszedł po zakupy, albo, chociaż posprzątał
- Później - leniwie odpowiedział
- Kurwa - rzuciłam mu w twarz poduszką, zawsze mnie wkurzał
- Teraz wstajesz, idziesz po zakupy przychodzi i sprzątasz, bo jak nie to ten telewizor przez okno wyrzucę!!! - krzyknęłam groźnie
Brat popatrzył na mnie, był trochę zdziwiony? Zresztą ja też, nie wiedziałam, że potrafię tak głośno krzyczeć, widocznie trzeba mnie mocno wkurzyć.
- Dobra, spokojnie, już pójdę po te zakupy - zaśmiał się pod nosem mój kochany braciszek i wyszedł. Korzystając z okazji zaczęłam oglądać mecz, nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.
- Siostra, siostra.. wstawaj - poczułam ciepłą dłoń na moim ramieniu, ocknęłam się
- Jeny, co się stało? - zapytałam potrząsając głową
- Jak wróciłem z zakupów to tak leżałaś, posprzątałem, itd. Ale teraz jest już późno no i powinnaś iść do swojego pokoju - uśmiechnął się
- A która godzina?
- 24 w nocy
- O Matko... zrób sobie kolację, ja idę wziąć prysznic
- O mnie się nie martw - puścił do mnie oczko, jak widać czasami był miły
Ze swojej szafy wyjęłam bieliznę i udałam się do łazienki, wzięłam szybki, ale relaksujący prysznic. Udałam się do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Szczerze mówiąc łóżko Harry'ego było o wiele wygodniejsze. Nie mogłam zasnąć, przekręcałam się ze strony na stronę... Około 2 zadzwonił mój telefon: "Harruś" pojawiło się na wyświetlaczu. Natychmiast odebrałam
- Cześć kochanie, nie śpisz? - odezwał sie jego seksowny głos
- Nie, nie mogę zasnąć, myślę o tobie... - zaśmiał się
- Jak chłopcy wrócili już? - spytałam zatroskanym głosem
- Tak, Lou pogodził się z Zayn'em, Malik przyprowadził tą blondynkę z klubu i teraz siedzą na dole
- To dobrze, pozdrów ich ode mnie - Harry na chwilę się nie odzywał, a słychać było jakieś krzyki i śmiechy
- Harry? Jesteś? - pytałam
- Tak, tylko Niall bardzo chce pozdrowić Liv i powiedzieć jej, dobranoc, i że ją kocha
- Nie może do niej zadzwonić?
- Mówi, że dzwonił, ale nie odbiera
- Czekaj, zaraz to załatwię
Z biurka wyciągłam jakieś koraliki, wyszłam na balkon i koralikami zaczęłam uderzać o szybę okna Liv
- Czego chcesz? - spytała zaspana wyglądając przez okno
- Niall chce ci przekazać, że ciebie kocha, pozdrawia i mówi ci dobranoc, i że dzwonił, ale nie odbierałaś
- Bo śpię o tej porze, zaraz do niego zadzwonię - uśmiech pojawił się na jej twarzy
- Livi została już o tym poinformowana - zaśmiałaś się
- Przekaże Niallerowi
- Dobra Harry, kończę, dobranoc kotku
- Dobranoc - odpowiedział mi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz