*z perspektywy Liv*
Po wyjściu z Milkshake city udałyśmy się z Ver na miasto. Około godziny 19 zadzwonił mój telefon.
- Nieznany numer. - wypowiedziałam na głos, po czym spojrzałam na przyjaciółkę.
- To na pewno Niall, człowieku, widać gołym okiem, że się mu podobasz! - odpowiedziała, dając mi radosnego kuksańca w bok.
Zarumieniłam się, na co Ver krzyknęła:
- Rumienisz się! On ci się też podoba! Hahaha, Livi się zakochaaałaaa!
- Ej, przestań! Cały Londyn nie musi wiedzieć. - odburknęłam, udając wkurzoną.
Telefon nie przestawał dzwonić. W końcu jednak odebrałam, odezwał się głos w słuchawce:
- No nareszcie! Hej, tu Niall. Poznajesz?
Rzuciłam porozumiewawcze spojrzenie Ver, by wiedziała, kto dzwoni, na co ona poruszyła znacząco brwiami. Z trudem powstrzymywałam śmiech. W końcu odpowiedziałam mojemu rozmówcy:
- Hej. Tak, tak, oczywiście, że wiem, kto dzwoni. Jak mogłabym zapomnieć.
- W takim razie co z tą imprezą? Może umówimy się za godzinę pod ... London Eye?
- Okej, nie ma sprawy. Do zobaczenia! - powiedziałam, po czym posłałam Niall'owi odgłos całusa.
On odpowiedział na to śmiechem i zrobił to samo.
- Pa. - rzucił.
Gdy skończyłam rozmowę Ver wybuchnęła śmiechem, a ja przyłączyłam się do niej. Szliśmy ulicami Londynu, beztrosko myśląc o zbliżającej się imprezce.
Powłóczyłyśmy się jeszcze jakiś czas po centrach handlowych, jednak powoli kierując się w stronę London Eye.
Punktualnie o 20 byłyśmy na miejscu. Z daleka zauważyłyśmy, że chłopcy zbliżają się do nas dość szybkim krokiem. Fajnie było znać kogoś sławnego, jednocześnie zachowując się przy nim jak normalna, przeciętna dziewczyna. Wspaniałe uczucie. Po chwili znaleźli się obok nas. Rzuciłam jedno słowo do ucha Ver :
- Dawaj .
Chciałyśmy zrealizować swój spisek.
W jednej chwili obie podeszłyśmy do chłopców i zaczęłyśmy się z nimi witać, przytulając ich. Tylko przez sekundę widać było na ich twarzach lekkie zdziwienie, jednak moment później z chęcią dołączyli się do naszego "namiętnego" powitania.
Plan był taki, że podejdziemy po kolei do każdego z osobna, przytulając go, jednak dodatkowo ja dam buziaka Niall'owi, a Ver Harry'emu. Żaden z nich w taki sposób nie poczuł się urażony, a dwóch zostało nawet wyróżnionych!
- Tak w ogóle, to cześć! - rzucił nagle Liam.
Wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem, po czym zaczęły się już luźne dyskusje.
Ten gadał z tym, ta z tym, ten z tą. Dosłownie każdy z każdym. Było naprawdę bosko.
Zayn razem z Liam'em wybrali świetną miejscówkę na szaloną imprezę. Przez głowę przemknęła mi myśl "Jak dobrze, że w Anglii od 16-tu lat jest się dorosłym..."
Udaliśmy się w kierunku dyskoteki. Szliśmy w grupie, jednak wreszcie ja z Niall'em oddzieliliśmy się, postanawiając iść bardziej z tyłu, kilka kroków dalej.
Nikt nawet nie spostrzegł, że brakuje naszego towarzystwa, gdyż byli tak bardzo zafascynowani rozmową i wymianą poglądów.
Rozpoczęłam z Horan'em rozmowę:
- Jak się cieszę, że mogłam was poznać... Co ja bym dziś robiła, gdyby nie wy?!
- Też się bardzo cieszę, szczególnie, że mogłem poznać ciebie. - odpowiedział Niall, puszczając mi oczko.
Zaśmiałam się i dałam mu buziaka w policzek.
"Chyba się ucieszył."
Oczywiście, jak to zwykle bywa, nasz "mini pocałunek" musiał ktoś zobaczyć. Kto to był? Nasze kochane Hazziątko. Gdy zauważył nas w "akcji" krzyknął do pozostałych:
- Patrzcie, jak oni słodko ze sobą wyglądają! Niaaall, zakochany?
Ver spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko. Zawsze cieszyła się z mojego szczęścia. Posłałam jej buziaka, na co ona odpowiedziała tym samym.
Oboje z Nialler'em się zawstydziliśmy, a na naszych policzkach znalazły się czerwone rumieńce.
Kilka minut później, po uroczym spacerze, dotarliśmy na miejsce. Staliśmy właśnie pod ogromnymi drzwiami klubu "Silver".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz