poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozdział IV

*z perspektywy Liv*
Obudziłam się. Poczułam czyjąś dłoń na moim biodrze. Spojrzałam w bok i ujrzałam Niall'a. Spał jak zabity. Leżąc tak w jego objęciach rozejrzałam się po pomieszczeniu. Znajdowaliśmy się w jasnym pokoju, nowocześnie umeblowanym. Na wielkiej kanapie spała reszta chłopców, a na torsie Harry'ego leżała Ver. Tak słodko ze sobą wyglądali. Uśmiechnęłam się pod nosem i wróciłam do rozmyśleń.
Nie miałam pojęcia, jak się tam znaleźliśmy, więc za wszelką cenę próbowałam sobie to przypomnieć. Niestety bez skutku. Ułożyłam się z powrotem na poduszce obok Horana i pocałowałam go w usta. Był taki słodki. Tym pocałunkiem sprawiłam, że się obudził. Otworzył swoje piękne błękitne oczka i spojrzał na mnie sennie.
- Cześć piękny. - powiedziałam do niego, na co odpowiedział cudownym uśmiechem.
Pocałowałam go znów, tym razem namiętnie i jedną ręką zaczęłam bawić się jego blond włosami.
Leżeliśmy tak w objęciach, czekając aż pozostali się obudzą. W między czasie zapytałam Niall'a:
- A tak właściwie gdzie jesteśmy i jak się tu znaleźliśmy?
- Jesteśmy w naszym domu, a jak się tu znaleźliśmy to nie mam pojęcia. Pewnie Paul nas zgarnął, gdy zauważył, że zabawa wymyka się nieco spod kontroli. - powiedział, po czym zaśmiał się serdecznie.
Zaśmiałam się z nim i postanowiłam podnieść się z łóżka. Zauważyłam, że wszyscy powoli się przebudzają. Pierwszy wstał Louis, następnie Liam i Zayn. Na samym końcu Ver z Haroldem. Każdy po kolei zaczął się wypytywać, jak się tu znaleźliśmy itp. Niall wszystko wytłumaczył, po czym zarządził:
- Dobra, słuchajcie, jest trochę późno, bo... Jest 14! - krzyknął ze zdziwieniem w głosie, po czym kontynuował. - Co dziś zamierzamy robić?
- Może zrobimy o 17 grilla? - zaproponował Zayn, a każdy przystał na tą propozycję.
Jako pierwsza udałam się do łazienki, po drodze wzięłam ze sobą Ver. Zaczęłyśmy się ogarniać. Najpierw wskoczyłam pod prysznic, bo lekko jechało ode mnie wódką. Moja przyjaciółka zrobiła to samo. Potem przebrałam się w czyste ubrania, które na szczęście ze sobą wzięłam. Pomalowałam lekko rzęsy, zrobiłam sobie kreski eyelinerem i wyperfumowałam się moim nowym "XLOU". Na końcu rozczesałam swoje blond włosy i nałożyłam na głowę zieloną bandamkę. "Gotowe."
W tym czasie, kiedy skończyłam, Ver już się wykąpała i ubrała. Pozostał tylko makijaż i fryzura. Wyszłam więc z łazienki, zostawiając ją tam samą. Nie musiałam czekać długo na widok zbliżającego się w kierunku toalety Hazzy. Wślizgnął się do środka i już po chwili słychać było stamtąd głośne śmiechy i cmoknięcia.
Bardzo się cieszyłam ze szczęścia Ver. Ja sama nie miałam go tak dużo, jak ona. Często ktoś mnie ranił i nie potrafiłam zaufać nowej osobie. Ale z Niall'em było inaczej. Jego kochałam z wzajemnością. Przynajmniej taką miałam nadzieję.
Udałam się do kuchni, gdzie Liam z Zayn'em przygotowywali coś pysznego do jedzenia. Pachniało wyśmienicie.
- Mmm... Ale zapachy. - powiedziałam, na co Zayn odpowiedział:
- Się wie.
I poruszył brwiami w górę i w dół. Zaśmiałam się i dałam mu buziaka w policzek. Uśmiechnął się i wrócił do pracy.
Wyszłam z kuchni i po chwili znalazłam się w salonie. Na kanapie siedzieli Niall i Lou, wpatrzeni w ekran telewizora. Przyłączyłam się do nich.
Kilka minut później z łazienki wyszli zakochańcy, trzymając się za ręce. Nie mogłam się powstrzymać, zerwałam się z kanapy i ze szczęścia rzuciłam się im na szyję. Zaczęli się głośno śmiać. Szepnęłam Ver na ucho:
- Gratulacje, kochanie.
I pocałowałam ją w policzek.
Po 15.30 byliśmy już po śniadanio-obiedzie, a o 17 wyszliśmy do ogrodu w celu rozpoczęcia naszego grilla.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz